Za Szlakiem SzpilekZa Szlakiem SzpilekWiatr poruszał martwymi gałęziami drzew, uginając ich karki i targając bez litości. Dźwięk jaki wydawały uderzające o siebie suche gałęzie, przypominał Alicji dźwięk spróchniałych kości, grzechoczących w zbutwiałej trumnie.Stała na skraju Martwego Lasu, zbierając w sobie odwagę na kilka kolejnych kroków, które zaprowadzą ją w gęstwinę bezlistnych, kościstych gałęzi.Po plecach przeszedł jej zimny dreszcz. Narzuciła na głowę czerwony kaptur, który miał
Rosol z okami na dnieRosół z okami na dnie.Miałam napisać felieton. Felieton miałam napisać i miał to być dobry felieton i miał się nawet ukazać na stronie internetowej. Ale felietonu nie napisałam bo... no bo, i, ale, jednkoż, wszelkoż, wżdy, zawżdy, jednak, albowiem, czyli w skrócie, o czym miałabym niby napisać? Wena parę dni temu spakowała walizki i naburmuszona oznajmiła, że potrzebuje wakacji. Chyba planowała to już od jakiegoś czasu, bo zarezerwowała bilet dużo wcześniej i mniej zapłaciła za przejazd. Przelot zn
i will never know
the concept is brilliant
the lighting i fabulous
wow i love it